Menu

Zabawa słowem

Moja twórczość

firletka22

 

Pani. Panie. Zapraszam w me skromne progi. – po czy odwrócił się i wszedł do domu. Poszły za nim. Były już bardzo  zmęczone, wiec z radością przyjęły zaproszenie. Król osobiście zaprowadził je do przeznaczonej dla nich komnaty. Była duża. Na środku stał owalny stół otoczony wyściełanymi krzesłami. Pod ścianami łóżka z baldachimami i kotarami. Przy każdym stoliczek z siedziskiem dla talizmanów. Na stoliczkach lichtarze z nowymi świecami, które jeszcze nie płonęły, a obok miseczki z jedzeniem i napojami dla talizmanów. Obok każdego łóżka wejście do gotowalni. Każda wróżka miała swoją. I każda pachniała inaczej. Król został przed drzwiami, czekając na opinie boginek. Kiedy więc zadowolone, ze szczerą radością podziękowały za wspaniałe przyjecie, odszedł zadowolony, rzucając na odchodne:

- Spotkamy się rano. Tylko nie zaśpijcie wschodu słońca. – uśmiechając się zadowolony, odszedł.

Natychmiast pojawiły się służące. Pomogły boginkom zmyć trudy podróży i zmienić  odzienie z dziennego na nocne. W takich też strojach zasiadły wróżki do stołu. Jadły w milczeniu, spokojnie delektując się smakołykami. Był więc indyk z brunatnym sosem sojowym, upieczone w popiele kartofelki. Były kiełbaski, maleńkie, ponacinane na końcach, pieczone na grillu. Była ryba, pieczona w glinianej skorupie i kura gotowana z warzywami. Do tego groszek z marchewką szpinak i sałatka z papryką polana sosem słodko-kwaśnym.

Na paterach pyszniły się kawałki ciast, poprzeplatane jak rodzynkami maleńkimi kolorowymi makaronikami. W misach piętrzyły się owoce.

Popić można było zarówno winem białym jak i czerwonym, albo wodą, jeśli ktoś wolał. Najedzone boginki położyły się do łóżek. Kolejno gasły świece. Nawet feniks zmniejszył żar swych złotych piór, żeby nie niepokoić snu zbyt dużym blaskiem.  Zasnęły.

 

Na  ziemi, pod drzewem  siedziała dziewczyna. Była przerażona. Grube konary drzewa, prawie wrastały w jej ręce, tak silnie obejmowały jej postać. Jej włosy podtrzymywała  opaska, upinając je w dwa zwinięte pofalowane stożki. Na twarzy miała obrożę. Nie mogła płakać. Została ukarana za ucieczkę. Teraz nie mogła uciec. Drzewo i ją  przypieczętowano runami. Miały olbrzymią moc. Były to zaklęcia Królestwa Cieni. Magowie właśnie odchodzili zdać Królowi sprawozdanie. Ona została. Została sama, bez mocy, bez możliwości skargi. Czuła ze serce w niej pęka. Co będzie jak pęknie?

 

Zlana potem Szyra obudziła się nagle. Ale przerażenie zostało. Przerażenie dziewczyny samej pod drzewem. Samej, zmęczonej, przemienionej. Czy zdążą? Na pewno. Muszą tylko…. . Ach, te tajemnice…. Podniosła się z łóżka. Zapaliła świecę. Rozejrzała się dookoła i widząc otwarte oczy sióstr, spytała:

- Też śniłyście?

Nie odpowiedziały. Nie musiały. Miały takie samo przerażenie w oczach jak ona. Kolejno wstawały szykując się na spotkanie dnia. Ten rytuał był potrzebny także i im. Otrzymają dar dając dar.

© Zabawa słowem
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci