Menu

Zabawa słowem

Moja twórczość

czwartek,01-12-2011

firletka22

Bardzo jestem zmęczona. Tak bardzo, że mi sie palcem nie chce ruszyć. Ale, mam co chciałam. A chciałam wyjechać do Londynu. Na pięć dni.... tylko. Na wiecej, nie mogę sobie pozwolić, ani finansowo, ani czasowo. No, po prostu nie mam, aż tyle pieniędzy, żeby szaleć dłużej. No i po dłuższym powrocie, pewno bym od drzwi się wróciła, że to nie ten dom.... chociaż, może po psach bym poznała, albo one mnie po zapachu i już by nie odpuściły.  Nie, to, że nieprzyjemny, ale mój wlasny. Pies to takie stworzenie, które ma wspaniały węch. Moje mają. 

A wracając do zmęczenie. Mam nową pracę. Dom do sprzatania.  Na górze, trzy sypialnie, łazienka i hol zagospodarowany jako pokój gier i zabaw. Na parterze olbrzymia kuchnia, jadalnia w niczym jej nie odpuszczajaca, wymiarowo.  No i dzienny pokój, który jedna scianę ma zagospodarowaną oknami( całą). A za oknem widok, ze stać i gapić sie bez końca. Zrobię fotkę i wstawię. Teraz nie za bardzo mam czas, na cokolwiek, bo .....sprzatam. No i hol mniejszy niż ten na górze, ale też użytkowy i to bardzo, bo prowadzi do niego główne wejście z zewnatrz. I jeszcze toaleta. Tę część użytkują przeważnie wszyscy wspólnie i pies Cookie ( ma 2 lata, więc jak na psa, to jeszcze szczeniak). Schodząc w dół trafiamy na..... kota. Bo wszedzie jest jego sierść. To duży kot norweski. A raczej kotka. Na tym poziomie są dwa pokoje. Jeden użytkują gospodarze do pracy ( rodzaj biura), drugi użytkuje syn gospodarzy ( szafa, łóżko i perkusja- ogromna). Na tym poziomie jest jeszcze  pralnia, olbrzymi hol, gdzie porozstawiane są urzadzenia wyciskajace ostatnie poty z użytkowników, pozostawiajac im mięśnie i spadek wagi ( czasami).

No i oczywiście łazienka. Ale jaka... z ubikacją, prysznicem sauną i olbrzymim "basenem" . Co prawda gospodyni mówiła, że tego wśrodku się nie myje, bo to.... nie dosłyszłam, bo mnie normalnie zatkało z wrażenia. A kiedy juz odblokowało... Pani była już w innym wątku. 

Mam tam prace na pięć godzin, a sprzatałam ( pierwszy raz ) 10 godzin. Całe dwa dni. Styrana jestem ogromnie. Mam nadzieje, że teraz juz bedzie z górki. Pierwsze prace, tak maja, że albo się nie zdąży wszystkiego zrobić, albo sie robi akurat  nie to, na czym gospodarzom zależy. Moim zależy żeby było czysto. Ha, Ha, ha..... Chyba tylko w tym dniu w krórym posprzatam. Dorastajaca panienka, siedemnastoletni chłopak, maleństwo, które brudzi wszystko czekoladą ( ma chyba z 5 lat, a może mniej). Widziałam toto w przelocie i nie za bardzo sie przygladałam. Pies, kot i gospodarze. Wczoraj, jak od nich wróciłam, moje skarpetki nadawały sie tylko do wyrzucenia. Dzisiaj mogłam w nich pochodzic spokojnie do końca dnia.

A tak na marginesie. Dziwna sie stałam. Wszystko musze mieć na swoim miejscu. Kiedyś tak nie było... ale bez przesady....

Dla relaksu wzięłam sie za kartki świąteczne.... nawet mi fajnie wychodzą.

© Zabawa słowem
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci