Menu

Zabawa słowem

Moja twórczość

Starość.

firletka22

Kiedy jest się tak naprawdę starym? To słowo " stary " budzi we mnie sprzeciw. Mam tyle lat ile mam i czuję się tak jak się czuję, to znaczy:

- spowalniam

- odczuwam częściej niż dotąd, że mam narządy wewnętrzne, a najczęściej, że mam kości. I to w zasadzie wszędzie.

- często zapadam w dziwną przypadłość, to jest w bezmyślność leżącą, z którą jest mi niesamowicie dobrze. Przeplatana jest owa bezmyślność, aktywnością ruchową, krótką, ale bardzo intensywną.

- oglądam młodość z głębokim przekonaniem, że mam to już za sobą i dumna wewnętrznie, przypominam sobie błędy szaleństwa młodości, uśmiechając się do tych wspomnień. Niektórych się wstydzę, niektóre chciałabym naprawić, zdając sobie sprawę, że ich już się nie da naprawić. I z zupełnym spokojem przyjmuję ten fakt. Zapisałam swoje życie takimi a nie innymi faktami stwarzając siebie, taką a nie inną i taka jestem.

- miewam przeczucia. Nie jestem pewna, czy to ja je przyciągam, czy to one specjalnie na mnie czatują, ale czasami pomyślę o czymś i to po pewnym czasie zostaje spełnione. Przykład: spodobały mi się jakiś czas temu perły. Kupiłam sobie perełkowe, srebrne kolczyki. Maleńkie sztyfciki zakończone perełką. Polubiłyśmy się od pierwszego założenia.  Zaczęłam się rozglądać za zawieszką w kształcie perełki na łańcuszku. Ale ceny powalały, przynajmniej dla mnie, teraz, była to ozdoba nie do kupienia. Zrezygnowałam z zakupu, ale nie z oglądania wymarzonego cacuszka. No i co? Wczoraj dostałam przedmiot swych marzeń, od osoby, o której nawet mi przez myśl nie przeszło, że może mi coś takiego zafundować.

- mam niezły bagaż doświadczeń, dzięki temu unikam ( chociaż nie mówię, że nie popełniam) błędów.

- mogę pozwolić sobie na wiele, bo osoby w moim wieku i wyglądem, budzą litość. Młodzi myślą o ludziach starszych od nich o 10 lat, że stoją nad grobem i z litości, pozwalają korzystać takowym z różnych przywilejów. 

- nie muszę już poświęcać się dla innych, chociaż muszę stwierdzić, że oczekuję poświęcenia od innych. 

- powoli, ale z sugestywnym przekonaniem, staram się wytłumaczyć sobie, odbiegające od normy wyniki lekarskie, że na coś trzeba umrzeć.

- coraz częściej zauważam fakt zbędności przywiązywania się do rzeczy. Wszak one zostaną, ja zaś nie.

- w ciszy i ze spokojem obserwuję ludzi. Bez podtekstów, lubię patrzeć na czułe gesty, szaleństwa ubiorów, niecodzienne fryzury, radość z bycia razem.... człowiek jest jednak zwierzęciem stadnym, ale jak słoń woli umierać w samotności.

- wzrosło moje zainteresowanie przemijaniem. Zima sprawia, że oczekuję z niecierpliwością nadejścia pełnej wiosny, latem spowalniam niecierpliwość, ciesząc się każdym nowym dniem. I nie jest ważne, czy dzień jest pochmurny, czy słoneczny. Ważne jest, że jest. Jesień, najchętniej zatrzymałabym na zawsze. Kocham tajemnicę ukrytą w szeleście liści, zmianie kolorów, zapachu kwiatów i świec na cmentarzu. Dla mnie cmentarz jest najpiękniejszy jesienią.A potem pierwsze płatki śniegu, ciemność za wczesna i zimno zbyt dotkliwe. Może to właśnie jest umieraniem? Będę miała okazję się przekonać.

- jaką świetną wymówką jest skleroza. I wcale nie trzeba się tłumaczyć, że o czymś sie zapomniało. Wystarczy być w wieku w jakim jestem i to już usprawiedliwia. Chociaż jak się ćwiczy pamięć, to służy ona bardzo długo. Cudowną rzeczą jest dostęp do internetu. Niektórzy twierdzą, że przestaje się zachowywać anonimowość. Dawniej nie było internetu, a i tak wszyscy o wszystkich wszystko wiedzieli. Bo człowiek nie chce być anonimowy. Człowiek chce być indywidualny. 

- nigdy nie ulegałam modzie. Nigdy nie byłam ubrana zgodnie z jej kanonami. Ale zawsze podziwiałam sposób noszenia ubrań. Są takie, które pasują od pierwszego spojrzenia. Ale są i takie, które mimo, piękna, samego w sobie, nie tworzą harmonii na mnie. Miałam kilka takich ubrań. Są gdzieś, bo ich piękno, nie pozwala na rozstanie się z nimi, ale chyba czas skończyć z taką miłością. Rozstania, nawet z rzeczami, bywają bolesne, ale czasami konieczne.

- uwielbiam programy rozrywkowe (Neonówka jest dla mnie kabaretem, który powinno serwować się na śniadanie, każdemu, każdego dnia) i filmy kryminalne ( wiem, że przestępca zostanie złapany, a to jest taka nagroda, że zmazuje traumę po obejrzeniu popełnionej zbrodni).

- lubię wygodę, chociaż łatwo mogę z niej zrezygnować, wiedząc, ze niedługo nastąpi poprawa. czekam, albo dokonuję poprawy sama.

- zatapiam się w słowach, nie tylko w treści przeczytanych książek, artykułów, esejów.

- rozumiem, że wyrażenia uznawane za niecenzuralne, pomagają rozprawić z emocjami  i też je czasami stosuję.

- relacje z wnukami są o wiele bardziej ciekawsze, od relacji z własnymi dziećmi. Z tymi pierwszymi zgadzamy się bez reszty. na tych drugich staram się wpływać, co u wnuków jest bez szans.

Na tym oczywiście nie kończy się mój monolog wewnętrzny, dotyczący korzyści wypływających z bycia "starym". Kończy mi się czas przeznaczony na wpis. Czas zając się światem zewnętrznym. Idę na spacer z psami.



© Zabawa słowem
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci